Kary nakładane przez FIA zbyt surowe? „FIFA i UEFA na taki pomysł jeszcze nie wpadły”
Carlos Sainz Jr., hiszpański kierowca Formuły 1, uważa, że choć zawodnicy powinni unikać wulgaryzmów w rozmowach radiowych, to ostatnie restrykcje nałożone przez Międzynarodową Federację Samochodową (FIA) są zbyt rygorystyczne.

Jesienią ubiegłego roku FIA, pod przewodnictwem Mohammeda Ben Sulayema, zwróciła szczególną uwagę na język używany przez kierowców podczas wyścigów. Stało się to po tym, jak w transmisjach telewizyjnych pojawiły się nagrania, w których niektórzy zawodnicy używali mocnych słów w rozmowach z zespołami.
Pierwszymi ukaranymi za niecenzuralne wypowiedzi byli Max Verstappen z Red Bulla, który otrzymał obowiązek wykonania prac społecznych w Afryce, oraz Charles Leclerc z Ferrari, na którego nałożono grzywnę.
Pod koniec stycznia 2025 roku FIA zaktualizowała międzynarodowy kodeks sportowy. Chociaż regulacje dotyczące kar i grzywien nie są nowością, to obecne przepisy są bardziej precyzyjne, a sankcje znacznie zaostrzono.
Sainz, choć sprzeciwia się przeklinaniu, podkreśla, że nałożone kary są nieproporcjonalnie wysokie. – Jeśli nie będziemy mogli wyrażać emocji podczas jazdy, to źle wpłynie na rywalizację – stwierdził.
Problem ten dotyczy nie tylko Formuły 1. W Rajdzie Szwecji, wchodzącym w skład mistrzostw świata WRC, ukarano francuskiego kierowcę Adriena Fourmaux (Hyundai I20 Rally1). Za użycie nieodpowiedniego języka w telewizyjnym wywiadzie został obciążony grzywną w wysokości 10 000 euro oraz dodatkową karą 20 000 euro w zawieszeniu. Co ciekawe, jego wypowiedź nie była skierowana przeciwko komuś – jedynie przyznał, że dzień wcześniej popełnił błąd.
Sankcje w Formule 1 są nawet czterokrotnie wyższe niż w innych seriach podlegających FIA. Mimo to organizacja nie odniosła się jeszcze do wypowiedzi Sainza, który podczas prezentacji bolidu Williamsa FW47 zaapelował o rozróżnienie wulgaryzmów używanych w samochodzie od tych wypowiadanych publicznie.
Hiszpan zgadza się, że w oficjalnych sytuacjach kierowcy powinni unikać niecenzuralnego języka, jednak uważa, że nadmierna kontrola rozmów radiowych odbiera sportowi autentyczność.
– Podczas konferencji prasowych powinniśmy dbać o kulturę języka, zwłaszcza że oglądają nas dzieci. Jednak w samochodzie, pod wpływem adrenaliny i napięcia, naturalne jest, że czasem ktoś rzuci mocniejszym słowem. To normalne i nie powinno być karane – podkreślił Sainz.
Hiszpan obawia się, że nadmierna cenzura odbierze F1 jej charakter. Prezydent FIA Ben Sulayem zasugerował nawet możliwość całkowitego wyłączenia transmisji radiowych zespołów. Już teraz rozmowy są emitowane z opóźnieniem, aby cenzurować ewentualne przekleństwa.
– Dopóki nie są to obraźliwe słowa skierowane do konkretnej osoby, lecz jedynie sposób na wyrażenie emocji, nadmierna kontrola nie ma sensu – wyjaśnił Sainz.
– To tak, jakby piłkarze mieli mikrofony i musieli uważać na każde słowo podczas meczu. FIFA i UEFA na to jeszcze nie wpadły – podsumował Hiszpan.

Adrian Janiuk
Więcej Ze świata
Prorosyjskość Crvenej Zvezdy: Serbowie chcą ugościć Rosjan na belgradzkiej Marakanie
Dyrektor generalny Crvenej Zvezdy Belgrad, Zvezdan Terzić, oświadczył, że chętnie zobaczyłby Rosjan grających na stadionie tego klubu. Sportowcy z kraju, który jest agresorem w wojnie toczonej za naszą wschodnią granicą, mogliby tam trenować i rozgrywać mecze.



