Bartłomiej Wołoszyn: chcemy, aby lokalni partnerzy i sponsorzy przyszli do klubu i tworzyli społeczność [WYWIAD]
Bartłomiej Wołoszyn płynnie przeszedł na "drugą stronę" sportowego życia. Były koszykarz Arki jest obecnie jej prezesem. W rozmowie dla "SportMarketing.pl" opowiada m.in. o początkach w nowej roli. AMW Arka prężnie działa w Trójmieście, walczy o kibiców i partnerów biznesowych. – Sponsoring to jedno, ale partner musi czuć się "zaopiekowany". My staramy się to robić. Partnerom nie zależy na samym widowisku sportowym, lecz też na "życiu" klubem – mówił.

Jakub Kłyszejko, redaktor naczelny portalu SportMarketing.pl: – Jak u pana wyglądało przejście na drugą „sportową drogę”?
Bartłomiej Wołoszyn, prezes AMW Arka Gdynia: – Zawsze wiedziałem, że chcę zostać przy sporcie, ale wykluczałem rolę trenera. To niezwykle ciężka praca. Mam ogromny szacunek dla wszystkich trenerów, którzy pracują w tej roli na różnych poziomach. Mój tata przez wiele lat pracował jako trener, więc doskonale wiem, jak ogromnego zaangażowania wymaga ta rola. Bardziej ciągnęło mnie do strony zarządzania, wsparcia drużyny od strony logistycznej, merytorycznej. Kilka lat temu, jeszcze przed podpisaniem ostatniego kontraktu w Gdyni, spotkałem się z przewodniczącym Rady Nadzorczej. Zapytał mnie, jak wyobrażam sobie dalsze życie. Usłyszałem, że jeżeli chciałbym zostać w Gdyni, to znajdzie się dla mnie miejsce w klubie. To była luźna rozmowa, ale zasugerowana możliwość pozostania w klubie zaczęła kiełkować w mojej głowie, co bardzo mnie ucieszyło. Skończyłem studia, w poprzednim sezonie ukończyłem studia podyplomowe z menedżera sportu w Poznaniu, chciałem się rozwijać i jak najlepiej przygotować do tej roli. Przyszła nieco z zaskoczenia, bo nie spodziewałem się, że od razu zostanę prezesem. Na pewno tego nie żałuję.
Łatwo było odnaleźć się w nowej roli? Wejście w „nowe buty” było trudne?
– Skłamałbym, gdybym powiedział, że wszystko przebiegło płynnie. Minęło już pół roku od zakończenia kariery, a ja wciąż się uczę i dostrzegam kolejne wyzwania. Staram się szybko uczyć i wiem, że można połączyć moje boiskowe doświadczenie i wiedzę z nowymi obowiązkami. Pierwsze tygodnie były trudne, ale dzięki zaangażowaniu współpracowników wiedziałem, że nie jestem z tym sam. Teraz wiem, że parę rzeczy można było zrobić lepiej, inaczej, ale jestem zadowolony ze swojej decyzji.
Z jakimi wyzwaniami prezes na co dzień się mierzy?
– Płynność finansowa, rozmowy z różnymi podmiotami, miastem, sponsorami, agentami, zawodnikami. Wielu koszykarzy znam z boiska i czuję ich zaufanie. Widzę, że jak coś powiem, to są w stanie mi zaufać. Tak było w przypadku Łukasza Kolendy, którego staraliśmy się pozyskać. Odbyłem z nim wiele rozmów telefonicznym. To, że byłem zawodnikiem, on mnie doskonale pamięta z parkietów, mocno pomogło w uwiarygodnieniu naszego planu na jego dalszy rozwój.

Czyli można powiedzieć, że nazwisko pomaga w takich sytuacjach?
– W niektórych przypadkach tak, ale czasami nie ma to większego znaczenia. Nie wszyscy wiedzą, kim jestem. Jeżeli idę na rozmowę do potencjalnego sponsora, to niekoniecznie obchodzi go, co robiłem w 2007 roku na mistrzostwach Europy czy w trakcie poprzednich wakacji. Liczy się tu i teraz. Nazwisko pomaga w rozmowach z miastem. Czuć było, że oddałem część siebie dla Gdyni i jestem partnerem do rozmów.
Co było trudne?
– Czasami są to prozaiczne sprawy, typu pierwsze wypłaty dla zawodników, większe przelewy dla miasta za halę, hotele oraz inne opłaty. Niby to drobne rzeczy, ale wcześniej czymś takim się nie zajmowałem. Pierwsze tygodnie były stresujące, ale teraz wiele rzeczy stało się dla mnie naturalnych. Jako prezes dbam o budżet, muszę pilnować, aby nie było zaległości finansowych. Chyba każdy prezes na co dzień się z tym styka.
Boiskowe doświadczenie pomaga w zarządzaniu biznesowym?
– Na początku myślałem, że bardzo mocno mi to pomoże. Jak jeszcze byłem zawodnikiem, interesowałem się, jak to wygląda z drugiej strony. Teraz mogę powiedzieć, że to całkowicie inna bajka. Powoli się tego uczę. Na początku myślałem, jak ja zachowałbym się w danej sytuacji. Sam wielokrotnie miałem do czynienia ze zmianą klubu, negocjacjami, a teraz wiem, że muszę inaczej podchodzić do pewnych kwestii.
Wokół AMW Arki Gdynia wiele się dzieje. Jesteście chwaleni za działania w social mediach i marketingu. To przekłada się na wyższą frekwencję w tym sezonie?
– Tak. Klub w tym sezonie stara się wyjść poza schemat samego sportu. Każdemu w rozmowach mówię, że na sporcie się znam, a teraz staram się, aby wychodził on poza naszą halę. Wydaje mi się, że skutecznie działamy. Staramy się zaangażować jak najwięcej podmiotów miejskich: Gdyńskie Centrum Sportu, Eksperyment, Gdyńskie Centrum Zdrowia. Chcemy wspólnie organizować kolejne inicjatywy. Mogę pochwalić się też współpracą z influencerami. Jednym z nich jest popularny „AJ”, który jest z naszego miasta, wywodzi się ze sportu. Chcemy też dotrzeć do młodszych, pokazać się w mediach społecznościowych. Robimy wartościowy kontent, stawiając sobie w tym zakresie wysoko poprzeczkę. Zależy nam, aby filmy, zdjęcia oraz akcje były jak najbardziej wartościowe. Do tego są inicjatywy prozdrowotne, zapraszamy na treningi dzieciaki, wychodzimy do szkół. Mocno stawiamy na współpracę z lokalnymi podmiotami i to przekłada się na frekwencję. Mamy wzrost o ponad 20 procent w porównaniu z poprzednim rokiem. Wyniki sportowe u siebie niekoniecznie nas zadowalają, dlatego tym bardziej cieszymy się z zaangażowania kibiców. Staramy się budować modę na koszykówkę w Gdyni i powoli możemy pochwalić się pierwszymi sukcesami.

Współpracujecie też z piłkarską Arką Gdynia.
– Zgadza się. Mamy bardzo dobre relacje z właścicielem Marcinem Gruchałą. Zaczynaliśmy od drobnych rzeczy, będziemy robić większe. W dniu meczowym gadżety piłkarskiej Arki można nabyć w naszej hali, z kolei nasze można kupić u nich. Razem promujemy się w mediach społecznościowych. Zawodnicy chodzą na mecze i to są małe rzeczy, które pokazują, że nasze relacje są bardzo dobre. Rozmawiamy, aby w najbliższym czasie działać jeszcze szerzej.
Jak naprawdę jest z budowaniem frekwencji w Trójmieście? Nad morzem kibice i turyści mają wiele, niekoniecznie sportowych atrakcji. Problem z wypełnieniem hali ma też Trefl Sopot. Rzeczywiście w Gdyni trudno jest pozyskać nowego kibica?
– To jest problem dużych miast. W Trójmieście są dwa sąsiedzkie kluby. Kibic może sobie wybrać Arkę lub Trefla, do tego ma piłkarskie zespoły i wiele więcej. Dlatego staramy się stopniowo budować modę na Arkę, aby fani sportu przychodzili na nasze mecze. W naszym regionie jest wiele atrakcji przez cały rok: kina, teatry, filharmonie, a przede wszystkim morze. Każdy ma wiele alternatyw, dlatego naszym zadaniem jest zachęcenie ludzi do przyjścia na mecz. Mamy swoje grono fanów, które jest obecne zawsze, ale walczymy o nowego kibica, dla którego koszykówka nie zawsze była na pierwszym miejscu. Czasami pierwsze przyjście do hali sprawia, że potem się do niej wraca. Dobrym przykładem jest akcja z badaniami. Ludzie przychodzili, aby się zbadać, a przy okazji był mecz. Naszym zadaniem jest to, aby zostawali i chcieli przychodzić na kolejne spotkania.
AMW Arka wyróżnia się też klubem biznesowym. Na czym polega ten projekt, jaka jest jego główna idea?
– Chcemy, aby lokalni partnerzy i sponsorzy przyszli do klubu i tworzyli społeczność. Koszykarski Klub Biznesu Arka ma być platformą do budowania biznesowych relacji poprzez sport. Rozbudowujemy sieć kontaktów, robimy regularne spotkania. Ostatnio miało one miejsce w firmie Toyota Walder, u naszego partnera technicznego, widzieliśmy się przed meczem świątecznym. Wcześniej w Gdyni brakowało biznesowego podejścia do klienta, który chce zostawić swoje pieniądze w sporcie. Sponsoring to jedno, ale partner musi czuć się „zaopiekowany”. My staramy się to robić. Partnerom nie zależy na samym widowisku sportowym, lecz też na „życiu” klubem. Poprzez spotkania, zapraszanie zawodników, staramy się przybliżyć cały organizm, jakim jest nasz klub. Mamy swoje sukcesy, pozyskujemy kolejnych partnerów, staramy się na każde spotkanie zapraszać kogoś z miasta i uczelni. Akademię Marynarki Wojennej mamy w nazwie. Jest to strategiczny podmiot, który wspiera koszykówkę w Gdyni. Budujemy społeczność, która cały czas będzie się rozwijała.
Dopytam jeszcze o inne korzyści z klubu biznesowego. Jaki feedback otrzymujecie od partnerów?
– Rozmawiamy regularnie o biznesie, podpytujemy o ich odczucia, chcemy się dowiedzieć, co możemy poprawić, zmienić. Ludzie chcą się spotkać, porozmawiać, wymienić spostrzeżenia Nieformalne rozmowy sprzyjają budowaniu relacji biznesowych, które w przyszłości mogą zaowocować korzystnymi współpracami. Dzięki nam taka osoba może spotkać się z przedstawicielem miasta czy właścicielem innej firmy i jest to po prostu ułatwienie dostępu do najważniejszych osób w regionie.
Jak współpracuje się wam z największymi, czyli Totalizatorem Sportowym, Asseco, Netią, Plusem?
– Nasz budżet nie jest oparty na jednym filarze. Przed tym sezonem podpisaliśmy wieloletnią umowę z naszym Partnerem Głównym, Totalizatorem Sportowym, właścicielem marki Lotto. Do tego doszła nowatorska umowa ze PGZ Stocznią Wojenną, która dotąd nie wspierała zawodowego sportu. To pokazuje, że nasze działania przynoszą efekt. Partnerzy i sponsorzy dostrzegają nasze starania. Pomagają nam też przecież Asseco, Netia, Plus i wiele innych firm o zasięgu globalnym. Pokazujemy, że nasz klub funkcjonuje na zdrowych zasadach. Dzięki tego, że współpracujemy z tak dużymi firmami, jest nam łatwiej potem rozmawiać z innymi. Akademia Marynarki Wojennej otwiera przed nami wiele możliwości na różnych poziomach współpracy.
Zaczęliśmy kolejny koszykarski rok. Jakie cele koszykarskie i biznesowe stawiacie sobie w 2025?
– Przed sezonem i w ostatnich latach budowaliśmy zespół oparty na Polakach. Z tego się nie wycofujemy. Przed sezonem zadeklarowałem, że naszym celem jest awans do fazy play-off, bez rozegrania meczów w play-in. Sezon zweryfikował nasze założenia. Dalej mamy szanse na to miejsce, ale o zrealizowanie celu będzie bardzo ciężko. Inne zespoły znacząco się wzmocniły, sytuacja w tabeli jest dynamiczna. Nadal chcemy znaleźć się w najlepszej „ósemce”, to się nie zmienia. Musieliśmy dokonać kilku rotacji, nasza machina cały czas się dogrywa. Celem biznesowym jest wspomniana płynność. Nasz budżet jest na dobrym poziomie, ale staramy się, aby było jeszcze lepiej. Między innymi właśnie przez Koszykarski Klub Biznesu Arka, czy rozmowy z dużymi partnerami. Jesteśmy wdzięczni za wsparcie miasta i mamy nadzieję na trwałą, owocną współpracę. Za rok mamy 30-lecie klubu, chcemy wrócić do europejskich pucharów. Jest to związane z wynikiem sportowym, który da nam przepustkę do walki w Europie. Z drugiej strony dzięki uczestnictwu w takich rozgrywkach możemy podpisywać lepszych zawodników.
Powiedział pan, że inni się wzmacniają. Arka też myśli o transferach w kluczowym momencie sezonu?
– Analizujemy rynek. Kontuzja naszego kluczowego gracza, jednego z czołowych strzelców ligi mocno pokrzyżowała nasze plany oraz sytuację. Teraz prognozy są dość optymistyczne i na szczęście nie musimy go nikim zastępować. Analizujemy możliwości wzmocnienia składu. Działamy w oparciu o założony budżet, choć wprowadzane w trakcie sezonu zmiany wpływają na jego projekcie. Wszystko jest oparte o finanse. Mamy wybrane pozycje i charakterystykę zawodników, jakich możemy dołożyć do składu. Chcemy wygrać kolejne spotkania, a w trakcie okienka reprezentacyjnego zdecydujemy, czy dokonamy roszad.

Jakub Kłyszejko
Więcej Wywiady
Karol Tatar: funkcjonowanie takiego serwisu jak UEFA.TV jest wyrazem wyraźnego trendu [WYWIAD]
Karol Tatar, kierownik działu marketingu i sponsoringu w PZPN, w rozmowie ze SportMarketing.pl zdradza szczegóły posiedzenia Komisji Marketingowej UEFA, w którym uczestniczył. Podczas zebrania zostały przedstawione ważne informacje dotyczące m.in kobiecej piłki.![Karol Tatar: funkcjonowanie takiego serwisu jak UEFA.TV jest wyrazem wyraźnego trendu [WYWIAD]](https://www.sportmarketing.pl/content/uploads/2025/04/Tatar-i-PZPN-1024x628.jpg)
![Michał Latoś: trzeba walczyć o Gen Z [WYWIAD]](https://www.sportmarketing.pl/content/uploads/2025/03/IMG_0017-768x512.jpg)
![Aneta Stosik: Akademia Wychowania Fizycznego we Wrocławiu od lat wprowadza aspekty menedżerskie [WYWIAD]](https://www.sportmarketing.pl/content/uploads/2025/03/A.Stosik-1-768x432.jpg)

