Upadek koalicji bankietowej. Z kim rywalizował Cezary Kulesza?
Jak już informowaliśmy, Cezary Kulesza nie dostał się do Komitetu Wykonawczego UEFA. Przyjrzyjmy się, z kim przyszło mu walczyć o miejsce w tym gremium.

Na liście konkurentów prezesa PZPN znalazł się mający renomę w europejskiej piłce Hans-Joachim Watzke, wieloletni prezes Borussii Dortmund. Jednak nie zabrakło też osób przedziwnych.
Bił żonę
Wyjątkowo groteskową postacią jest Aivar Pohlak, czyli prezes estońskiej federacji. Poznajmy nowego członka Komitetu Wykonawczego UEFA, który wykazał się większą siłą perswazji niż Polak. Weszło pisało swego czasu o nim tak:
„Nie używa dezodorantu. Chodzi w kamizelkach z owczej skóry. Bił i więził żonę. Sędziował mecze własnego klubu. Kręcił przy podatkach i transferach. Krytyków zastrasza. Aivar Pohlak to prezes Estońskiego Związku Piłki Nożnej. Mówią, że to Ojciec Chrzestny. Brent Lepistu, trzynastokrotny reprezentant kraju, w rozmowie z ‘Estonian Football Podcast’ porównywał go nawet do Kim Dzong Una i Władimira Putina”.
Kulesza miał wsparcie litewskiej federacji, ale też ukraińskiej i… białoruskiej. Mocno postawił na kierunek wschodni, to tam szukał głosów. Odwiedził takie kraje jak Chorwacja, Turcja, czy Albania. Tam miały odbywać się huczne imprezy, stąd nazwa „koalicja bankietowa”.
Powody startu
Wojciech Górski zwraca uwagę na to, dlaczego prezes PZPN ubiegał się o to stanowisko:
„Start Kuleszy w wyborach był podyktowany kilkoma czynnikami. Tak jak pisaliśmy wcześniej: prezes PZPN sprytnie zauważył, że dość niespodziewanie pojawiła się przed nim całkiem realna opcja wejścia w skład Komitetu Wykonawczego UEFA. Nie była to misja bardzo łatwa, ani skazana na sukces, ale też w żadnym wypadku nie niemożliwa. Nazwijmy ją właśnie: realną. A więc grzechem byłoby nie spróbować.
Drugim argumentem, poza możliwością otrzymania prestiżowej posady, były kwestie ambicjonalne. Blisko PZPN można usłyszeć, że Kuleszę naprawdę dotykają bezustanne porównania do Zbigniewa Bońka i tego, jak związek wyglądał za jego kadencji. A że w większości tych porównań Kulesza wypada negatywnie: zastąpienie Bońka w Europie miało stać się nawet małą obsesją prezesa PZPN. Ten po dwóch kadencjach nie mógł ubiegać się już o reelekcję”.
Spore zarobki
Na Weszło czytamy, że istotne mogły być kwestie finansowe:
„Fakt, że wybory w Komitecie Wykonawczym Kulesza potraktował bardzo osobiście, sprawił, że podporządkował temu niemal wszystkie ostatnie działania. I ostatecznie poniósł klęskę.Wreszcie trzecia sprawa – tak wysoko postawiona osoba w UEFA mogła liczyć na godne uposażenie. Z ostatnich raportów finansowych UEFA wynikało, że członkowie komitetu pobierali około 160 tysięcy euro rocznie każdy”.
